Na moje włosy przyszedł gorszy czas. Nie dość, że są bardzo zniszczone od rozjaśniania, to na potęgę wypadają. Kiedy pewnego dnia, stałam przed regałem z herbatami i przejeżdżając palcami po głowie, wyciągnęłam garść moich blond włosów, powiedziałam sobie: KONIEC! I tak właśnie zaczęłam przygodę z szamponem marki Dermena. W moim przypadku: bardzo dobrze poradził sobie z wypadającymi włosami! A jak przebiegał test?
Spis treści:
Co warto wiedzieć o testowanym kosmetyku?
W skład szamponu wchodzi:
- SLS − detergent, substancja spieniająca,
- Coco Glucoside − to delikatny detergent, który odpowiada za usunięcie zanieczyszczeń z włosów,
- Lauryl Glucoside − detergent, substancja spieniająca, jest delikatniejsza od SLS,
- Cocamidopropyl Betaine − łagodzi działanie SLS, substancja spieniająca,
- molekuły Regen7 (chlorek 1-metylonikotynamidu) − hamują wypadanie włosów,
- wyciąg z liści orzecha włoskiego − działa przeciwzapalnie i przeciwbakteryjnie, można stosować go nawet do skóry alergicznej i delikatnej, łagodzi podrażnienia
- Hydroksypropyltrójamionium hydrolizowanych protein pszennych − zapobiega plątaniu się włosów i ułatwia rozczesywanie
- Monogliceryd kwasu oleinowego − nawilża skórę głowy i włosy, działa jako emulgator
Oprócz tego w składzie szamponu Dermena Hair Care Repair są jeszcze substancje zapachowe i konserwujące.
Co jeszcze obiecuje producent?
Dermena podczas regularnego stosowania przez okres 3 miesięcy:
- hamuje wypadanie włosów u 80% badanych
- wzmacnia i regeneruje włosy u 97% badanych
- zmniejsza przetłuszczanie się włosów u 70% badanych
- nie wysusza skóry głowy u 90% badanych
Brzmi to dość imponująco. Dodatkowo, do stosowania szamponu zachęciło mnie też polecenie mojej przyjaciółki farmaceutki, która powiedziała, że był to jedyny środek, który powstrzymał wypadanie włosów.
Tak więc: do testu − gotowe − start!



























