Instynkt macierzyński po porodzie
Tak, jak pisałam wcześniej, wiele mam zaczyna odczuwać instynkt macierzyński po porodzie. Ulga, że to „już po”, szalejące hormony, możliwość tulenia własnego dziecka – wszystko to sprawia, że bycie mamą staje się najważniejsze na świecie.
Powiem szczerze: u mnie nie było wybuchu euforii po porodzie. Dominował za to ból, zmęczenie i ogromny stres. Stres o zdrowie mojej córki i o to, czy poradzę sobie z opieką i karmieniem. Wszystko przychodziło tak trudno. Leżałyśmy same w szpitalu przez 10 dni. Tata i babcie przychodzili na chwilkę. Bo tłok, bo dłużej nie można...

Przyznam, że zazdrościłam czasem innym mamom tego instynktu. Ja czułam ciągle wyrzuty sumienia. Że za mało się cieszę córką. Że chcę od niej odpocząć. Że chcę przespać noc. Że marzę o powrocie do pracy i jędrnym ciele. I o seksie. Niby wszystko robiłam dobrze. Karmienie, przebieranie, opiekowanie się córką. Ale tak jakby brakowało mi to tego „uczucia”. Tego szczęścia i nieograniczonej miłości do swojego dziecka, o których mówiły inne mamy.
Dowiedz się, czym jest depresja poporodowa.
Do pracy wróciłam po 5 miesiącach. Choć pracowałam głównie z domu. Dość szybko zaczęłam wychodzić na randki. Kiedy moja córka miała 6 miesięcy, zostawała u babci na noc. Jakiś czas temu wybrałam się z przyjaciółką na kilka dni do Włoch (moja córa miała wtedy rok). Dla wielu mam wydaje się to nie do pojęcia. Przez długi czas miałam wyrzuty sumienia, że jestem złą i samolubną mamą. Teraz wiem, że nie miałam racji. Kocham moją córkę nad życie. Zrozumienie tego zabrało mi wiele czasu. Teraz wiem, że tylko będąc szczęśliwą i spełnioną kobietą, mogę być dobrą mamą.
Nigdy nie było takiego jednego momentu, w którym poczułam ten instynkt macierzyński. Tę bezwarunkową miłość. To był proces. To wciąż się dzieje. Codziennie buduję relację z moją córką. Im lepiej potrafimy się komunikować, tym więcej radości sprawia mi macierzyństwo.

Jesteś dobrą mamą!
Czasem mam wrażenie, że my, mamy, jesteśmy dla siebie bardzo surowe. Wobec samych siebie i siebie nawzajem. Osądzamy się prawie o wszystko. Uważam, że powinniśmy być bardziej wyrozumiałe dla siebie i wspierające się wzajemnie. Nie ma jednego, słusznego modelu macierzyństwa. Każda z nas jest inna i inaczej odczuwa instynkt. Są kobiety, które mają go od zawsze, są takie, które nie będą go miały nigdy. Uszanujmy to. Jestem pewna, że nawet mama nie odczuwająca żadnego instynktu może być cudowną mamą. A być może instynkt macierzyński to jedynie wymysł naszej kultury utrwalającej obraz „kobiety-matki-Polki”.
Nieważne, czy urodziłaś naturalnie, czy przez cesarskie cięcie. Nieważne, czy karmisz piersią, czy mieszanką. Nieważne, czy chcesz jak najszybciej wrócić do pracy, czy wolisz zostać z dziećmi w domu. Nieważne, że czasem jesteś zmęczona, zirytowana i zezłoszczona. Nieważne, że czasem nie dajesz rady. Pamiętaj! Jesteś dobrą mamą. Twoje dziecko nie mogłoby mieć lepszej!
Przeczytaj też: Jak być mamą i pozostać sobą?


































